Mała buteleczka, wielkie nadzieje – moje pierwsze spotkanie z olejkiem ISANA Moments of Marula

 



Witajcie, 


Są takie kosmetyki, które kupujemy spontanicznie. Nie zawsze po długim analizowaniu składu i czytaniu kilkudziesięciu opinii. Czasami po prostu coś przyciągnie naszą uwagę. Tak właśnie było u mnie z olejkiem ISANA Moments of Marula. 🌿

To olejek przeznaczony zarówno do ciała, jak i twarzy, a jego głównym wyróżnikiem jest zawartość cennego oleju marula. Już sama nazwa „Moments of Marula” brzmi jak zapowiedź chwili przyjemności i domowego rytuału pielęgnacyjnego.

🧴 Pierwsze wrażenie

Kosmetyk znajduje się w ciemnej, szklanej buteleczce wyposażonej w pipetę. Bardzo lubię takie opakowania w przypadku olejków, ponieważ pozwalają stosunkowo łatwo dozować niewielką ilość produktu.

A przy olejkach naprawdę warto zacząć od małej ilości. Zamiast wylewać na skórę dużą porcję, lepiej nanieść kilka kropli i w razie potrzeby dołożyć kolejną.

🌰 Olej marula – co mnie w nim zainteresowało?

Olej marula jest składnikiem, który od pewnego czasu pojawia się w kosmetykach przeznaczonych do pielęgnacji suchej i wymagającej skóry. Olejki mogą być świetnym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji, szczególnie kiedy skóra potrzebuje większego komfortu i natłuszczenia.

Dla mnie największą zaletą takiego produktu jest możliwość stworzenia z pozornie zwykłego smarowania skóry małego domowego rytuału. Kilka kropli olejku, chwila masażu i trochę czasu tylko dla siebie. 🥰



💆‍♀️ Jak chciałabym go stosować?

Najbardziej kusi mnie wykorzystanie go po kąpieli lub prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze lekko wilgotna. Olejek można wtedy rozprowadzić niewielką ilością po skórze, zwracając szczególną uwagę na miejsca, które mają tendencję do przesuszania.

Chcę go również wykorzystać do masażu ciała, który będę wykonywać bańkami chińskimi. Myślę, że go tego zadania sprawdzi się idealnie.

Chciałabym również sprawdzić, jak sprawdzi się w pielęgnacji twarzy. Tutaj zdecydowanie będę ostrożniejsza i zacznę od naprawdę niewielkiej ilości, obserwując reakcję mojej skóry.

Myślałam również o olejowaniu nim włosów. A dokładnie samych końcówek włosów. Na pewno nie będę go nakładać na skórę głowy, bo tutaj mógłby pogłębić przetłuszczanie. 

❤️ Czy warto było go kupić?

Na ten moment powiedziałabym: tak, jestem bardzo ciekawa tego kosmetyku i chcę dać mu trochę czasu.

Nie lubię wydawać o kosmetyku ostatecznej opinii po pierwszym użyciu. Skóra potrzebuje czasu, a ja sama chcę sprawdzić, czy olejek rzeczywiście znajdzie stałe miejsce w mojej pielęgnacji.

Jedno jest pewne – takie kosmetyki bardzo lubię za ich uniwersalność. Jedna buteleczka, a kilka możliwości zastosowania.

Teraz pozostaje mi już tylko testować. 🌿✨

A Wy znacie olejek ISANA Moments of Marula? Używałyście go do twarzy, ciała, a może do włosów? Koniecznie dajcie znać, jakie macie z nim doświadczenia.

Komentarze