Po zachodzie słońca – książka, która umiliła mi kilka wieczorów

 


Witajcie,


Są takie książki, które czyta się powoli, delektując się każdym rozdziałem, i są takie, od których trudno się oderwać. „Po zachodzie słońca” Kingi A. Lis zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości. Okładka od razu przyciągnęła mój wzrok, a opis zapowiadał historię pełną emocji, tajemnic i namiętności. Przyznam, że liczyłam na dobrą rozrywkę – i nie zawiodłam się.



O czym jest książka?

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo największą przyjemność sprawia samodzielne odkrywanie tej historii.

To opowieść o relacjach, uczuciach, trudnych wyborach i sekretach, które potrafią zmienić życie bohaterów. W książce nie brakuje napięcia i momentów, które sprawiają, że ma się ochotę przeczytać jeszcze jeden rozdział… i kolejny.

Co najbardziej mi się podobało?

❤️ Lekki i przyjemny styl autorki.

❤️ Historia, która wciąga już od pierwszych stron.

❤️ Emocje towarzyszące bohaterom.

❤️ Zakończenia rozdziałów, które zachęcają do dalszego czytania.

To jedna z tych książek, które świetnie sprawdzają się podczas spokojnego wieczoru z kubkiem herbaty lub kawy.



Czy coś mi przeszkadzało?

Nie była to książka, przy której musiałam długo zastanawiać się nad fabułą. To raczej lekka powieść, idealna na relaks po pracy lub w wolny weekend. I właśnie za to ją polubiłam.

Moja ocena

⭐⭐⭐⭐⭐ 4,5/5

To była bardzo przyjemna lektura, którą czytało mi się naprawdę szybko. Jeśli lubicie powieści pełne emocji i chcecie na kilka godzin oderwać się od codzienności, warto dać jej szansę.



Czy polecam?

Tak. Zdecydowanie polecam tę książkę osobom, które lubią romanse z nutą tajemnicy i szukają lekkiej, wciągającej historii na wieczór.

A może ktoś z Was już ją czytał? Chętnie poznam Waszą opinię. 📚❤️



Komentarze